Stał tam i tylko lustrował mnie wzrokiem. Sprawdzał czy aby na pewno to jedna i ta sama osoba. Zastanawiał się po co tu przyszłam, dlaczego się tu znalazłam. Jego zaniepokojone myśli przeszywały mój umysł. Serce chciało wyrwać się z piersi i czym prędzej znaleźć się u boku Jego serca. Lecz moje ciało kierowane mózgiem chciało uciec, wracać, zapomnieć. I nie robiłam nic. Tylko stałam rozrywana przez potęgę serca i siłę umysłu. Miałam tylko nadzieję, że on czuje to samo.
Podeszłam do niego pewnym krokiem choć moje nogi odmawiały mi posłuszeństwa.
- Hej - przywitałam się lekko zachrypniętym głosem. Odchrząknęłam.
- Cześć.
Ciągle stał oniemiały. Czyżby nagle zamienił się w posąg? Czy tak bardzo trzymał się nadziei, że już nigdy mnie nie zobaczy?
Nie wiedziałam od czego zacząć, bo w sumie nie byłam już pewna czego chcę się dowiedzieć. Gdyby ktoś miałby w tym momencie zapytać mnie ile jest dwa razy dwa z pewnością odpowiedziałabym, że pięć.
- Wyjdźmy stąd. - usłyszałam jego myśl.
Przytaknęłam i skierowałam się do wyjścia. Eryk szedł tuż za mną. Mimo, że w kawiarni było dość głośno słyszałam jego szybki, dziwnie nierytmiczny oddech. Wyszliśmy z budynku. Było niemal bezchmurnie. Szliśmy po chodniku rozmawiając o "pogodzie", co nie miało dla mnie większego znaczenia.
- A więc o czym chcesz porozmawiać? - zapytał dziwnie chłodno, unikając mojego wzroku. Znajdowaliśmy się na drewnianym mostku. Szmer strumyka nie zagłuszał dudnienia mojego serca.
- Przyjechałam tu, aby upewnić się... Czy... - zaczęłam niepewnie. Przecież dobrze wiedział o co chcę zapytać.
- Chcesz wiedzieć dlaczego wyjechałem? Tak nagle bez pożegnania?
- Tak.
- Stan zdrowia mojej mamy gwałtownie się pogorszył i musiałem wrócić. - powiedział. Brzmiało to jak kwestia wyuczona na pamięć.
- Rozumiem. - odpowiedziałam.
- Coś jeszcze? - zapytał bezbarwnym głosem.
To już była przesada. Co niby mu zrobiłam, żeby tak mnie traktować?
- Tak. Odpowiedz mi dlaczego mnie zostawiłeś? Po co te wszystkie kłamstwa? Po co te wszystkie fałszywe uczucia i słowa? Przyjechałam tu bo łudziłam się jeszcze nadzieją, że cokolwiek co mi powiedziałeś było prawdą. Ale dopiero teraz rozumiem, że niepotrzebnie się trudziłam i niepotrzebnie cierpiałam.
Bum. Bomba eksplodowała.
Na jego twarzy malowało się zdezorientowanie po moim nagłym wybuchu. Później w jego oczach malowały się jakieś nieopisane uczucie. Najwyraźniej nie miał ochoty mi odpowiedzieć. Obróciłam się i już chciałam odchodzić gdy usłyszałam jego głos.
- Nie wszystko było kłamstwem.
Nie, wcale. Boże, dlaczego byłam taka ślepa. Czy ten Eryk w Polsce to tylko maska? Nie wiem. Chyba nawet go nie znam.
Szłam po pięknych ulicach. Nawet nie wiem kiedy ale z moich oczu zaczęły wydobywać się łzy. Czy ten człowiek, który mnie zauroczył, którego tak bardzo kochałam i potrzebowałam, kiedykolwiek istniał? Znalazłam się w jakimś parku. Usiadłam na ławce i zastanawiałam się jaki sens ma to wszystko wokół mnie. Po co mam ten dar, który i tak nic mi nie dawał. Nagle ktoś się do mnie przysiadł. Oczywiście nie był to nikt inny tylko Edward.
- Cicho. - szepnął kojąco gdy wtulałam się w niego. - nie warto. Nie warto płakać za kimś takim.
Szeptał czule i sam schował twarz w moich włosach. Wróciliśmy razem do hotelu. Było jeszcze południe, ale ja byłam już wykończona i gdy tylko zamknęłam oczy odpłynęłam w krainę snów. Marzyłam by zostać tam na zawsze. Gdy się obudziłam, słońce chowało się za horyzontem. Edward siedział obok mnie na łóżku i czytał książkę. Bardzo mnie to zdziwiło ponieważ nigdy nie był fanem czytania.
- Co robisz? - zapytałam cicho.
Podniósł wzrok znad książki. Uśmiechnął się szeroko.
- Nie wierzę. Ty czytasz. - sama odpowiedziałam sobie na to pytanie.
Zaśmiał się cicho.
- Wszystko jest możliwe. - powiedział.
Niestety, nie wszystko.
Wstałam z łóżka. Moja sukienka pogniotła się a rozmazany makijaż na bladej twarzy uczynił ze mnie jakiegoś okropnego kosmitę.
- Wow Edward dlaczego jeszcze nie uciekłeś? - zapytałam. Wyglądałam naprawdę przerażająco.
- Dlaczego? - zapytał zdziwiony.
Spojrzałam na niego robiąc wielkie oczy.
- No nie powiem, że wyglądasz zjawiskowo ale widziałem gorsze rzeczy.
Zrobił przy tym taką śmiesznie mądrą minę. Parsknęłam śmiechem. Poszłam do łazienki aby doprowadzić się do porządku. Zmyłam makijaż, uczesałam się w kitkę i ubrałam się w spódniczkę i ciemną bluzkę. Postanowiłam wyciągnąć Edwarda do jakiegoś klubu. W końcu mu się należało bo przyjechał tu nie tylko po to by niańczyć niezrównoważoną przyjaciółkę. A przy okazji miałam nadzieję, że oderwę się od rzeczywistości.
- Wstawaj - powiedziałam do Edwarda. - idziemy.
Mój stanowczy głos lekko go zdziwił.
- Gdzie?
- Do klubu.
Posłał mi zaskoczone spojrzenie ale uśmiechnął się tylko i nic nie powiedział. Poszedł tylko się odświeżyć. Wyszliśmy z hotelu trzymając się za ręce. Niektórzy może pomyśleliby, że jesteśmy zakochaną parą.
- To gdzie idziemy? - zapytał.
- Liczę na twoją inwencję twórczą. - powiedziałam z bladym uśmiechem. Z całych sił próbowałam odepchnąć od siebie pewne myśli.
- Okey. No to chodź. - powiedział i zaczął biec, ciągnąc mnie za sobą.
Doszliśmy do jakiegoś lokalu. Już teraz było tam mnóstwo ludzi. Usiedliśmy przy barze i zamówiliśmy dwa drinki. Popijaliśmy i śmialiśmy się. Już prawie zapomniałam o sytuacji z poprzedniej części dnia. Prawie. Później Edward porwał mnie do tańca. Nie powiem, był w tym świetny. Nie to co ja. Edward tańczył chyba z większością dziewczyn w klubie, kiedy ja siedziałam przy barze i popijałam drinki.
- Mogę się przysiąść? - zapytał mnie jakiś facet po angielsku z francuskim akcentem.
- Jasne.
Obdarował mnie olśniewającym uśmiechem. Miał niebieskie oczy i burze ciemnych włosów. Był bardzo przystojny. Po chwili rozmowy zabrał mnie w wir tańczących. Był to świetny taniec z równie świetnym partnerem. Przy spokojnej piosence, przyciągnął mnie do siebie. Po chwili zaczął składać pocałunki na mojej szyi. Jego śmiałość była bardzo przesadzona. Później odważnie znalazł moje usta. Nie chciałam tego pocałunku, pragnęła inny ust. Trochę mnie to przeraziło, ponieważ w ogóle się nie znaliśmy a jego ręce już nie spokojnie błądziły po moim ciele. Nie miałam jak się od niego oderwać a wszyscy wokół, zajęci tańcem nawet nie zauważyli co się dzieje. Nagle koło mnie pojawił się Edward z miną wojownika. Odepchnął a właściwie oderwał ode mnie tego chłopaka i wyciągnął z lawiny tańczących ludzi.
- Nic ci nie jest? - wykrzyczał mi do uch.
- Nie. - odpowiedziałam próbując przekrzyczeć muzykę.
Wszystko to było dla mnie trochę jak przez mgłę, ponieważ nie byłam do końca trzeźwa. Edward ciągle badawczo mi się przyglądał. Tchnięta tajemniczym impulsem zaprosiłam go do tańca. Był lekko zdziwiony, że tak nagle naszła mnie ochota do tańca. Po niezliczonej ilości przetańczonych piosenek a może po tylko jednej, znowu natchnął mnie nieznany impuls.
- Magda, opanuj się. - powiedział odrywając się ode mnie i jednocześnie kończąc nierozpoczęty jeszcze pocałunek.
- Przecież nic nie zrobiłam.
- Ale chciałaś.
Dlaczego tak łatwo rozpoznać moje plany?
- Chodź do hotelu.
- Po co?
Spojrzał na mnie znacząco.
- Ale ja nie jestem pijana. - powiedziałam po raz setny gdy szliśmy w stronę hotelu.
Puścił moją rękę a ja prawie się przewróciłam. Przed twardym upadkiem uchronił mnie mój przyjaciel.
- Naprawdę?
- Może tylko troszeczkę - powiedziałam mrużąc oczy.
Ja już chciałam wracać ale Edward znowu pokrzyżował moje plany. Westchnęłam teatralnie. Pod wpływem alkoholu mój mózg poddał się i nie broniłam się już przed natłokiem myśli. W końcu doszliśmy jakoś do pokoju. Nawet nie wiem jak.
- Idź spać.
- Nie. - odpowiedziałam jak małe dziecko.
Wiem, że nie chciał się ze mną sprzeczać a zwłaszcza, gdy nie byłam całkiem świadoma swoich czynów. Bez słowa położył się koło mnie i próbował zasnąć ale ja ciągle coś do niego mówiłam. Nie pamiętam co dokładnie.
- Magda uspokój się! Jest piąta! - oho, w końcu się zdenerwował. Był teraz odwrócony twarzą w moją stronę. Wstałam i rozebrałam się do bielizny. Położyłam się na łóżku i odwróciłam się w stronę Edwarda.
- Czy ty mnie próbujesz uwieść? - zapytał, hamując napad śmiechu.
- Coś ci się nie podoba? - odpowiedziałam.
Zaśmiał się tylko i zaczął wpatrywać się we mnie. Przysunęłam się do niego jeszcze bliżej.
- Magda, co ty wyrabiasz?
- Gaszę pożar i zszywam dziurę w moim wnętrzu. - szepnęłam i przyległam do niego całym ciałem.
Wiedziałam, że wyprowadziłam go z równowagi tymi słowami. Gdy zrozumiał o co mi chodzi przytulił mnie i westchnął. Usłyszałam, że planuje już zemstę na Eryku. Zasnęliśmy wtuleni w siebie.
Obudziłam się gdzieś koło południa z okropnym bólem głowy. Jęknęłam.
- Ooo, obudziła się uwodzicielka. - powiedział Edward szeroko się uśmiechając.
Na początku nie wiedziałam o co mu chodzi ale zaraz przypomniały mi się ostatnie wydarzenia. Co za idiotka.
- Sorry - powiedziałam cicho.
- Spoko, akurat nie było tak źle. - odparł z łobuzerskim uśmiechem. Wstałam ale zaraz pożałowałam swojej decyzji bo dostałam zawrotów głowy. Powlekłam się do łazienki, zastanawiając się kiedy to pozbyłam się ubrania. Wzięłam orzeźwiający prysznic ale ciągle czułam się bardzo niewyraźnie. Ubrałam się w szare dresy i czarną bokserkę. Niesforne włosy związałam w kucyka, po czym położyłam się z powrotem na łóżku.
- Ja wychodzę ale ty lepiej się stąd nie ruszaj. - powiedział Edward, gdy ja ciągle leżałam bez ruchu na brzuchu.
- Nie zamierzam.
Gdy Edward wyszedł rozkoszowałam się ciszą i ciemnością jaka panowała w pokoju. Po kilku minutach usłyszałam dzwonek telefonu.
- Słucham - powiedziałam zirytowanym głosem. Czy nikt nigdy nie da mi świętego spokoju?
- Chciałam poinformować panią, że ma pani gościa w restauracji hotelowej.
Odłożyłam słuchawkę i skierowałam się w stronę windy. Nie obchodziło mnie jak wyglądam. Do czasu, gdy dowiedziałam się kto jest oczekującym gościem.
*-*-*-*-*-*-*-*-**-*-*-**-*-*-*-*-*
Mam nadzieję, że się podoba. :) zapraszam do komentowania ❤
10 komentarzy = następny rozdział
Bye ;*
ŚWIETNY ROZDZIAŁ!!! NAPRAWDĘ!!
OdpowiedzUsuńSkończyłaś w takim momencie, ze uhh !!
Czekam na kolejny! :d szybko, szybko :D :D
Superr c: kiedy kolejny? ;?
OdpowiedzUsuńmega,mega,mega,MEGAAA pisz następny pliis *.* haha a z tym zakonczeniami to sie wczułaś tak jak w filmach konczysz w tym najistotniejszym momencie xD ale całośc jest po prostu BOSKAA <3
OdpowiedzUsuńNo no nieźle*** Czekam na następny^^^
OdpowiedzUsuńMasz talent :) Nie mogę sie doczekać kolejnego rozdziału! :)
OdpowiedzUsuńCzekam na następny :)
OdpowiedzUsuńSkala 100/10
OdpowiedzUsuńDziewczyno ty chyba bierzesz jakieś tabletki na wypełnienie mózgu
OdpowiedzUsuńŚwiętokrzyski przsmak SNACKI, dziewczyny lubią i chłopaki. Rano, wieczór, pyszny SNACK jedzą wszyscy i to jak!!!
OdpowiedzUsuńProszek przez nos
OdpowiedzUsuńto już 12 komentarz więc czekamy na następny rozdział! <33
OdpowiedzUsuń