sobota, 16 maja 2015

Rozdział 17 ~ Zobacz, zapomnij.

Weszłam do windy. Jej tempo było jakieś wolne i monotonne. Kilka razy nacisnęłam guzik. A sobie wybrał moment, mój tajemniczy gość. Weszłam do hotelowej restauracji i zaczęłam rozglądać się za owym człowiekiem.
- Hej! Ty jesteś Magda? - krzyknął ktoś za mną.
Odwróciłam się. Moim oczom ukazała się piękna dziewczyna o kruczoczarnych włosach. Niewątpliwie była to młoda Francuzka. A za nią... Za nią stał Eryk.
- Tak... - powiedziałam cicho, lecz dziewczyna i tak mnie usłyszała bo dobiegła już do mnie. - kim jesteś?
- Co? Eryk nic ci nie powiedzieć? - zapytała po polsku.
- Nie rozumiem. - szepnęłam.
Nie chciałam nawet na niego patrzeć. Już teraz tak bardzo bolało.
- Jestem Alex. Dziewczyna Eryka. Słyszałam, że jesteś jego dobrą przyjaciółką i bardzo chciałam cię spotkać.
Bum. Bomba.
Szok.
No proszę. Jestem najlepszą przyjaciółką tego zakłamanego, perfidnego potwora. Od kiedy?
Czyli to był powód jego wyjazdu. Ma tu dziewczynę a ja byłam tylko zabawką.
A najgorsze, że ja nadal tak bardzo kocham tego zakłamanego, perfidnego potwora.
- Aha. - wydusiłam po chwili.
W sumie to mu się nie dziwię. Alex była piękna, elegancka i... Chociaż to dziwne nie mogłam jej znienawidzić. Bo jej umysł był jak łza. Czysty, bez najmniejszej skazy.
- Może usiądziemy?
Ugh. Ten melodyjny głos.
Bez słowa skierowałam się w stronę wolnego stolika.
- Długo jesteś we Francji? - zapytała.
Dziwne uczucie. Jak to możliwe, że miss świata siedzi przede mną i szczerzy do mnie te swoje śnieżnobiałe zęby. Jak ja miałam się czuć z sinymi śladami pod oczami, bez makijażu, w dresach i trampkach?
- Trzy dni.
- A na długo zostajesz?
- Tydzień.
W odpowiedzi znów oślepiła mnie blaskiem swoich zębów. Jak można mieć tak idealną twarz? Wykrzywiłam się, próbując odwzajemnić uśmiech ale wyglądało to raczej jak grymas. Nadal prowadziłyśmy przyjazną pogawędkę ale Eryk ciągle prezentował kamienną maskę. Nie myślał. Tak bardzo starał się nie myśleć w mojej obecności. Ciekawe, czy Alex nie interesowało dlaczego mój "dobry przyjaciel" próbuje w ogóle na mnie nie patrzeć.
- Wiele o tobie słyszałam. Organizuję dziś wieczorem małe przyjęcie i może miałabyś ochotę przyjść.
Na twarzy Eryka zagościła nagła zmiana ale po chwili znów zmienił się w maskę bez wyrazu.
Ta biedna dziewczyna nie wie, że za tą propozycję za kilka dni znajdzie się na dnie Sekwany.
- Nie wiem...
- Masz jakieś plany? - zapytała a na jej twarzy pojawił się niekłamany smutek.
- Nie... Ale źle się czuję...
- Mimo wszystko mam nadzieję, że przyjdziesz.
Podała mi adres. Eryk przeszywał mnie wzrokiem, niestety nie mogłam dojrzeć w nim jakichkolwiek emocji. Alex uściskała mnie serdecznie i wyszła z hotelu trzymając Eryka za rękę. Czując jak moje wnętrzności skręcają się z bólu, szybko oddaliłam się w stronę windy. Nienawidziłam go. Nie chciałam znać Eryka. A jednocześnie chciałam znać go jak najbliżej. I jak mógł to zrobić? Tak kłamać, ranić. To nie miało najmniejszego sensu. Leżałam na łóżku i myślałam.
Wróciłeś do mnie. Nie zapomniałeś. Nie odrzuciłeś. Jedyny mnie nie opuszczasz, bólu.
- Hej.
Edward wrócił ale udawałam, że śpię.
- Widzę, że nie śpisz.
Czy on też czytał w myślach?
Rzucił się koło mnie na łóżko.
- Oj, dziecko, dziecko. Już nigdzie cię nie zabiorę, jak masz tak reagować.
Odwróciłam się do niego tyłem.
- Oho, księżniczka ma zły humor. - westchnęłam głęboko - dobra, już daję ci spokój.
Po moim policzku spłynęła pojedyncza łza, którą pospiesznie starłam.
Pogrążyłam się w krótkim, lekkim śnie, który może wcale nie był snem.
Gdy się obudziłam Edwarda znowu nie było. Zostawił mi kartkę, że poszedł gdzieś ze swoimi znajomymi. Świetnie. Nie będę musiała mu się spowiadać. Bo jednak pójdę na to przyjęcie. Przyjechałam tu, do Paryża, żeby dowiedzieć się prawdy, a ponieważ chyba już dowiedziałam się wszystkiego co powinnam się dowiedzieć. Co mi szkodzi? Nic do stracenia. Nic do ukrycia. Tu skończę ten rozdział i rozpocznę kolejny.
Ponieważ miało to być wytworne przyjęcie założyłam czarną, prostą sukienkę. Pomalowałam się mocniej niż zwykle. Wiedziałam, że przy tej miss i tak będę prezentować się marnie ale nie miałam innej opcji. Operacji plastycznych nie robią chyba w takim tępię. Gdy wychodziłam z hotelu, natknęłam się na Edwarda. O, losie. Znajdź inną ofiarę.
- Wow Magda, gdzie się wybierasz? - zapytał, trzymając moje ręce. Cofnął się jakby chciał ocenić mój wygląd.
- A bo... Miałam gościa... Właściwie to gości i zaprosili mnie na przyjęcie. - powiedziałam, wyrzucając z siebie słowa jak rewolwer.
- Super. Idę z tobą. - widząc moją minę dodał - nie pozwolę byś doprowadziła się do... stanu nietrzeźwości.
- Przecież mnie znasz. Dam sobie radę.
Parsknął śmiechem. Mimo moich przekonań i tak poszedł za mną. Bałam się tylko jak zareaguje, gdy zobaczy Eryka. Chciałam tam pójść by jeszcze ostatni raz go spotkać. Zapamiętać i zapomnieć.
- To tutaj? - zapytał Edward.
Spojrzałam na kartkę. Adres się zgadzał. Dom do którego właśnie zmierzaliśmy był piękny i ogromny. Czy cokolwiek w tym miejscu było brzydkie?
Drzwi otworzyła mi nie kto inny, tylko miss świata.
- Och, Magda. Cieszę się, że jednak przyszłaś. - uściskała mnie i przeniosła wzrok na Edwarda.
- Widzę, że przyprowadziłaś ze sobą, kolegę. - w tym momencie posłała mu swój oszałamiający uśmiech - zapraszam.
- Ty masz takie znajome i nic mi nie mówisz? - pomyślał Edward, patrząc na mnie znacząco.
W odpowiedzi wzruszyłam tylko ramionami.
" Moja znajoma". Śmieszne. Wnętrze domu również było piękne. Urządzone w starym stylu. A co do towarzystwa to moje wyobrażenie mało różniło się od rzeczywistości. Sztywniacy w markowych ciuchach. Myślą, że są pępkiem świata. Eryka nie zauważyłam. Z jednej strony cieszyłam się, bo ból już trochę ustał ale z drugiej chciałam pożegnać się. Zatrzasnąć te drzwi i wyrzucić klucz. Edward zauroczył właśnie kilka pięknych dam, a ja rozmawiałam z chyba jedyną normalną dziewczyną w tym domu. Miałam na imię Olivia i była koleżanką Alex. Wyszłyśmy do ogrodu. Tutaj już tylko trochę słychać było muzykę. Przechadzałyśmy się pomiędzy rządkami różnokolorowych kwiatów.
- Nie dziwi cię, że Alex tak słabo mnie zna a już zaprosiła mnie na przyjęcie? - zapytałam.
- Ona zawsze tak robi. Jest bardzo ufna. A po drugie myślę, że zaprosiła cię ze względu na Eryka.
Uniosłam brwi na znak zdziwienia. Nie ciągnęłam dalej tego dziwnego tematu. Później niestety Olivia poszła. Postanowiłam iść w jej ślady, bo i tak nie miałam tu nic do roboty. Wracałam powoli do domu.
- Magda? - ciszę wokół mnie przerwał właśnie ten dźwięk wypowiadanego słowa.
Odwróciłam się i zobaczyłam Eryka wyłaniającego się znikąd.
- możemy porozmawiać?
- Już rozmawialiśmy. Odniosłam wrażenie, że przekazałeś mi wszystko co chciałeś.
Wow. Chyba zamieniam się w zimny powiew wiatru.
- Nie, nie wszystko. - jego głos ciągle był opanowany.
Spojrzałam tylko na niego i skinęłam głową. Szliśmy w milczeniu. Do czasu.
- Hmm? Co chciałeś mi powiedzieć?
- Nie chcę tego kończyć w ten sposób. Nie chcę, abyś zapamiętała mnie takiego, jaki byłem wtedy na moście, lub dzisiaj w hotelu.
Odwróciłam wzrok. Liczyłam kostki chodnika.
Fascynujące zajęcie. Polecam na nerwy.
- Naprawdę, nie chciałem aby wszystko tak wyszło. Wyjechałem, bo stan zdrowia mojej mamy rzeczywiście się pogorszył, a wtedy pojawiła się Alex. Była moim wsparciem i pocieszeniem. - ból - nie chciałem się do niej przywiązywać, bo pomimo swej urody i niezwykłego charakteru, miała jedną poważną wadę. - zdziwienie - Nie była tobą. - jeszcze większe zdziwienie - ale po czasie, wszystko się zmieniło. Niemyślenie o tobie coraz lepiej mi wychodziło, a Alex wykorzystywała te chwilę. I teraz po prostu się wyleczyłem. Poszedłem na odwyk. - znowu ból - nie chcę cię ranić. Nie chcę komplikować życia swojego i twojego. Tak będzie lepiej.
- Dla kogo? - szepnęłam.
- Dla nas. - powiedział patrząc mi w oczy.
Wiedział, że ja tak nie uważam. Słyszał ten niemy krzyk.
- Mówię prawdę. Wiem co czujesz. Bardzo niewyraźnie, ale wiem. I uwierz mi, że to będzie najlepsze rozwiązanie. Dlatego proszę cię o ostatnią rzecz. Tylko obiecaj mi, że dotrzymasz słowa.
- Obiecuję. - byłam jak w transie.
- Zapomnij o mnie. Ja zapomnę o tobie.
- Wiesz przecież, że nie będę potrafiła dotrzymać tego słowa.
- Spróbuj.
A teraz na jego twarzy pojawiło się wszystko. Staliśmy tak blisko siebie, lecz nikt nie miał odwagi, znowu "skomplikować sobie życia".
- Żegnaj. - powiedział i odszedł. Tak po prostu. Bez śladu.
Nie miałam po co tak stać, samotnie. Nie miałam nawet siły płakać. Moim celem było teraz zapomnieć. Edward prawie nie zauważył mojej zmiany. Był zbyt pochłonięty innymi rzeczami. Wróciliśmy do hotelu. Ja bez serca, Edward z wieloma sercami. Gdzie równowaga w przyrodzie? Następne kilka dni spędziłam na udawaniu, że wszystko jest dobrze. Powinno być dobrze ale nie było. Wszystko było rozwiązane. Skończone. Mimo wszystko nie mogłam, rozpocząć następnego rozdziału. Nie potrafiłam. Tkwiłam w tym ostatnim akapicie. Czytając go od nowa i od nowa, od nowa. Bo teraz nie czułam już bólu, tylko tą przerażającą pustkę.


*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*
Hej :) mam nadzieję, że podoba wam się ten rozdział. Przepraszam, że dodaję dopiero teraz ale miałam bardzo zajęty tydzień. ;/ zapraszam do szczerego komentowania :)
KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ
Bye ❤

3 komentarze:

  1. CUDOWNY ! Mam nadzieję, że na tym nie zakończy się przygoda Eryka z Magdą ;/

    OdpowiedzUsuń
  2. J***prd
    Światowej klasy blog

    OdpowiedzUsuń