Spadałam chyba długie godziny. Długie godziny wraz z człowiekiem który nieustannie pragnął spotkać się z moją śmiercią. Jego zdezorientowana twarz wykrzywiona wściekłością, ręce zaciśnięte w pięści i obnażone zęby, świadczyły, że to nie miało się tak skończyć, że to miał być koniec pełen tortur i krwi, że o tym miał dowiedzieć się cały Paryż. I Eryk. A ból fizyczny jaki miałam doznać miał nie dorównywać cierpieniu Eryka i moich bliskich.
To nie tak miało się skończyć.
Wiedział, że nasza wspólna udręka życia miała się właśnie skończyć, ale mimo to ciągle kierował w moją stronę ząbkowany nóż. Czując zimno ostrza na skórze, sama odsunęłam jego rękę i wtedy to na jego ubraniu zaczęła pojawiać się wielka, czerwona plama. I nagle pochłonęła nas ciemność wód, kończąc ten morderczy taniec.
- Słyszysz mnie? Proszę odpowiedzieć!
Odpowiedzieć? Czy rzeczywiście słyszałam głos śmierci?
- Słyszysz mnie?
Nie, to na pewno nie jest głos śmierci. Z pewnością nie mojej.
- Ona chyba nie żyje...
I w tym momencie otworzyłam oczy, by dowiedzieć się, co się dzieje. Kto by pomyślał... Jednak się spóźniłaś.
- Halo, niech pani coś powie.
Westchnęłam a zaniepokojone oczy blondynki bezustannie wpatrywały się we mnie.
- Spokojnie, niech się pani nie rusza, karetka zaraz przyjedzie.
- Co?! Nie... Nie mogę... Powiedz, że mnie tu nie było! - panika nagle mnie ożywiła.
Nie mogli wiedzieć, że przeżyłam, nie dam im tej satysfakcji.
Zdezorientowana dziewczyna patrzyła jak niezdarnie próbowałam się podnieść.
- Ale... Co ja im powiem?
- Nie wiem. Powiedz, że wydawało ci się, że ktoś tu jest... Wymyśl coś!
Z przerażenia zaczęłam cofać się na czworaka i nagle trafiłam na coś miękkiego...
Patrząc na zmarłego oprawcę, czułam... Trudno opisać to, co czułam w tej chwili.
Z bólem wstałam i złapałam dziewczynę za rękę błagając, aby gdzieś mnie ukryła. Po chwili biegłyśmy już w stronę starej kamienicy, gdzie znajdowało się jej mieszkanie. Weszłyśmy do ciemnego pokoju, ja usiadłam na łóżku, a dziewczyna wybiegła, aby wrócić na miejsce gdzie mnie znalazła. Westchnęłam i położyłam się, czując w końcu skutki ostatnich zdarzeń. Całe moje ciało protestowało, domagało się większego zainteresowania ale gdy tylko moja zmęczona i obolała głowa zetknęła się z poduszką od razu pogrążyłam się w głębokim śnie.
Zielone światło, zaciągnięte zasłony. Co się stało? Gdzie ja jestem? Oto pierwsze pytania które nasuwają mi się na myśl, choć doskonale znam odpowiedź. Bardzo powoli podniosłam się z łóżka, ale pulsujący ból kostki nie dawał o sobie zapomnieć. Już kiedyś skręciłam tą kostkę w zupełnie innych okolicznościach. I choć było to całkiem niedawno, czuje jakby od tego momentu do tej chwili minęły co najmniej wieki.
- Jak się czujesz?
Nawet zapomniałam.
- Dobrze.
Tak, Madziu, kłam dalej, może kiedyś ktoś ci uwierzy.
- Wybacz mi, ale nie wiele z tego wszystkiego rozumiem... Mogłabyś mi to wszystko wytłumaczyć? Albo chociaż się przedstawić?
No cóż, nie powinnam się dziwić. Spałam u kogoś zupełnie obcego, kogoś kto uratował mi życie, spełnił jakąś absurdalną prośbę, bez jakichkolwiek wyjaśnień.
Zaczęłam więc opowiadać jej o moich przeżyciach i nim się zorientowałam, opowiedziałam jej pół życia, śmiejąc się i płacząc na przemian. Alice opatrzyła wszystkie moje rany i zgodziła się być moim łącznikiem ze światem. Następnego dnia, obudziłam się sama w mieszkaniu. Kartka obok mnie informowała, że mam czuć się jak u siebie. Stwierdzając, że moje ubrania nadają się tylko do ścierania podłogi, rzuciłam je w kąt i rozpoczęłam poszukiwania. Sąsiednie drzwi okazały się prowadzić do malutkiej garderoby. Pożyczyłam ciemną, długą bluzę i ciemne spodnie, mając nadzieję, że właścicielka nie jest do tego specjalnie przywiązana. Po zjedzeniu bardzo ubogiego śniadania przystąpiłam do czytania świeżej, francuskiej prasy. Z tego co zdołałam odczytać dowiedziałam się o śmierci długo poszukiwanego przestępcy... Ciekawe.
Jedyne co tak bardzo mnie niepokoiło to reakcja Eryka. Bo jeśli on umarł, a mnie nie ma... Na pewno ma to ze sobą związek. Niestety nie potrafię odtworzyć toku jego myślenia. A co z Edwardem? Czy powinnam ich powiadomić o tym, że nie umarłam i nie mam jeszcze tego w planach? Że żyje ale nie chcę aby coś stało się właśnie im? Że mam dosyć tego wszystkiego, mam dosyć uciekania i strachu, ale mimo wszystko to właśnie strach przed ich utratą doprowadził mnie do miejsca w którym się znajduję? Rozsądniej byłoby gdyby zapomnieli o mnie ale to ja nie mogę zapomnieć. Tak, to egoizm przemawia przeze mnie, ten pieprzony egoizm może doprowadzić mnie do szału a ich do śmierci. Nie, nie mam pojęcia co zrobić. Tak, zależy mi na ich dobru. I nagle tak po prostu zaczęłam przypominać sobie każdy centymetr twarzy i ciała Eryka, każdy uśmiech i każdą łzę, jaką zarejestrowałam swoim wzrokiem. I to jak patrzył na mnie, a jak ja patrzyłam na niego. I ten zapach, niezapomniany, niezrównany zapach...
- Cześć! - usłyszałam trzaskanie drzwiami.
- Musiałaś... - powiedziałam cicho, chowając głowę w poduszkę.
- Czytałam, że wszyscy cię poszukują i przeszukują rzekę.
Świetnie. Będę zaginioną, biedną dziewczynką, której nikt nigdy nie znajdzie. Właśnie tego mi trzeba. Wszyscy o mnie zapomną, nigdy mnie nie zobaczą i będzie tak jakby nigdy mnie nie było. Tak, to najlepsze rozwiązanie.
- Dlaczego nic nie mówisz? - zapytała Alice, mierząc mnie zielonymi laserami, które natura umieściła w jej oczach.
- A co mam mówić? To bardzo dobrze, bo nic nie znajdą. - odpowiedziałam po francusku.
- Ale... Mam przez to rozumieć, że nie wrócisz już do domu?
- Tak.
Krótka i dobitna odpowiedź.
- Mam jeszcze kilka spraw na mieście, ale niedługo wrócę. - powiedziała moja współlokatorka i już była na korytarzu.
- Okey. - powiedziałam, choć i tak mnie nie słyszała.
A więc umarłam. Jestem martwa. Dla nich już nie istnieję.
*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*
Hej! Gratuluję wszystkim, którzy dotarli do końca rozdziału i nie zasnęli. ;) Przepraszam, że tak rzadko dodawałam rozdziały, ale teraz są wakacje i z pewnością to nadrobię. Jak zawsze czekam na wasze komentarze.
Bye ;*
Wow mega <3
OdpowiedzUsuńWow mega <3
OdpowiedzUsuńSUPERR !!! :)
OdpowiedzUsuńSuperowy@-}--
OdpowiedzUsuń