Zdyszana wbiegłam do szpitala. Pośród tłoku myśli nie mogłam niczego usłyszeć. Skierowałam się w stronę sali na której leżała Amelia. Boże, jeśli ta psychopatka już coś jej zrobiła? Nie wiem dlaczego ale ona jej nienawidzi. W jej głowie panowała taka lawina. Biegłam poprzez korytarz, nie zwracając uwagi na innych. W końcu znalazłam się w sali (a tak naprawdę to w drugim domu mojej siostry). Ami nieruchomo spała na łóżku. Jej zmęczona twarz była taka spokojna a rysy twarzy wygładziły się. Obok niej stała kobieta, która robiła coś przy maszynie obok łóżka. Nagle zaczęła wyrywać wszystkie kabelki, do których podłączona była Ami. Jej miarowy oddech nagle przerodził się w ciężkie łapanie powietrza. Widząc to rzuciłam się w stronę kobiety i pchnęłam ją na ścianę. Urządzenie nagle wydało z siebie ostry pisk, na pewno już dawno zaalarmowało lekarzy i pielęgniarki.
- Co ty robisz?! - wrzeszczałam na tego człowieka. Ale ona siedziała obolała pod ścianą, mrucząc coś do siebie. A jej myśli... Do sali wbiegły pielęgniarki wraz z lekarzem.
- Co tu się wyrabia? - zaczął swoim spokojnym głosem w którym i tak wychwyciłam nutę zdenerwowania.
Nie odpowiedziałam. Obserwowałam co dzieje się z moją siostrą. Pielęgniarki próbowały przywrócić wszystko do porządku. Ami nie dusiła się już ale i tak oddychała z wielkim trudem. Do sali wkroczyli mężczyźni i zaczęli siłą wyprowadzać moją matkę. Wrzeszczała coś. Mam nadzieję, że zamkną ją w psychiatryku. Na zawsze. Lekarz opatrywał jeszcze moją siostrę i zapisywał coś na kartce. Stałam osłupiała, nie mogąc przetrawić to co się wydarzyło. Co MOGŁO się wydarzyć. To wszystko było nie na moje i tak poszarpane nerwy. Moje ręce drżały.
- Pani Magdo? - lekarz złapał moje dłonie. Jego ręce były takie miękkie, ciepłe.
Ten człowiek był stworzony aby być lekarzem. Zaprowadził mnie do swojego gabinetu. Tam jakaś pielęgniarka wcisnęła mi tabletkę na uspokojenie bo stawałam się coraz bardziej roztrzęsiona.
- A teraz proszę mi wszystko wyjaśnić. Tylko spokojnie.
Wzięłam głęboki oddech. Opowiedziałam wszystko, od momentu gdy zobaczyłam samochód na podjeździe do obecnej chwili. Przez cały czas doktor patrzył na mnie swoim przenikliwym wzrokiem. Gdy tylko zakończyłam opowieść, wyszłam z gabinetu. Tak bardzo chciałam znaleźć się gdzieś pomiędzy czasem a przestrzenią. W czyichś ramionach... Bez trosk i problemów. Być lekką jak piórko. Ale jak na razie spadała na mnie lawina kamieni. Zajrzałam do Ami. Ciągle spała. Wyglądała jak anioł. Tylko, że nie w niebie. Zamierzałam opuści już szpital bo wiedziałam, że babcia pewnie umiera ze strachu. Najwyraźniej umierała tak bardzo, że postanowiła przyjechać do szpitala bo właśnie wyłoniła się zza rogu.
- Madzia! Co się stało? Słyszałam, że ta kobieta chciała... - ale w tym momencie zauważyła doktora - co się stało panie doktorze? - zapytała jak zwykle pełna wigoru.
Lekarz skinął na mnie abym poszła a on zajmie się zdawaniem relacji mojej babci. Czym prędzej opuściłam szpital. Przedtem byłam w zbyt wielkim szoku aby uronić choć jedną łzę ale teraz nie mogłam już się powstrzymać. Szłam do domu i miałam nadzieje, że zimny wiatr, który chłostał właśnie moją twarz otrzeźwi mój umysł. Tomek biegł w moim kierunku. Pewnie babcia go poinformowała, że coś jest nie tak.
- Hej Magda! Co się stało? - powiedział ze strachem w oczach.
- Nic... To znaczy... Amelce trochę się pogorszyło ale już jest dobrze. - dodałam, widząc przerażenie na jego twarzy. Nie miałam ochoty zwierzać mu się z przygody wraz z matką psychopatką.
- Aha - odetchnął, po czym spojrzał na mnie badawczo. - ale już spokojnie Magda. Nie płacz. - powiedział, przytulając mnie.
Byłam na niego zła za to co ostatnio zrobił ale w końcu to był mój przyjaciel, mój brat. Jego ramiona ukoiły trochę moje rozdygotane ciało ale nie były wstanie uspokoić mojej duszy i moich myśli. Wiedziałam kto mógł uleczyć moje serce ale ten Ktoś chyba nie zamierzał kiedykolwiek mnie pokochać... Czy kiedyś naprawdę mnie kochał?
- Dobra, ja biegnę do szpitala a ty idź do domu i odpocznij. Trzymaj się. - powiedział i już go nie było.
Westchnęłam. "trzymaj się". Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić. Gdyby On tylko przy mnie był... Gdybym mogła go zobaczyć, usłyszeć jego miękki, kojący głos. Dotknąć jego skóry, wtulić się. Myśląc o Nim, przypominając sobie jego zapach perfum i czuły dotyk, dowlekłam się w końcu do domu. Doszłam do swojego pokoju i położyłam się na swoim łóżku. Rozmyślałam tak aż w końcu znalazłam się w objęciach Morfeusza. Następnego dnia zmusiłam się by iść do szkoły. Nie chciałam zostawać w domu razem z babcią. Zresztą i tak nie potrafiłabym usiedzieć w miejscu. W szkole nic ciekawego się nie działo. Oprócz tego, że ludzie uważali mnie za wariatkę z niewiadomych przyczyn. Pewnie Klara coś rozgadała. Wszystkie przerwy spędzałam w towarzystwie Oli i Edwarda. Eryka nie było. Na każdej lekcji łudziłam się, że może będzie siedział tam gdzie zawsze i patrząc na mnie z tym swoim firmowym uśmieszkiem będzie o czymś myśleć. Przedtem prowadziliśmy w szkole właśnie takie bezgłośne konwersacje. Wróciłam do domu prosto po lekcjach. Moi przyjaciele zachęcali mnie abym wyszła z nimi na miasto. Ale ja nie chciałam bo za bardzo tęskniłam a oni wiedzieli za kim. Ola powtarzała mi kilka razy, żebym się nie przejmowała. Miałam nadzieje, że może chociaż zadzwoni. Czekałam w mękach dwa tygodnie. Ale on nic. Do szkoły tez nie przychodził. Bałam się, że może wyjechał. Może o mnie zapomniał. Tak łatwo zapomniał... Powtarzałam sobie, że on zasługuje na kogoś lepszego. Ja byłam za mało idealna. Zaczął się marzec a wraz z nim wiosna. Ami wypisali ze szpitala. Lekarz kazał jej prowadzić oszczędny tryb życia ale to było niewykonalne. Moja siostra i oszczędny tryb życia to nie jest dobrana para. Pewnego dnia, gdy po szkole leżałam na łóżku bez ruchu, zapatrzona w sufit, Amelia z impetem wbiegła z do pokoju.
- Człowieku! Co ty widzisz ostatnio w tym suficie? Też uważam, że można by to odmalować ale daj już spokój. - powiedziała a właściwie wywrzeszczała i rzuciła się na moje łóżko. - chodź na dwór, wyrwij się stąd. - i nagle przyciszyła głos. Oho, znowu zaczyna.
- Madzia... No co ty czekasz? On wyjechał do Francji. Jakby miał zadzwonić to już dawno by to zrobił... - zakończyła szeptem.
Odwróciłam się na drugi bok aby zamaskować łzy cisnące się do moich oczu. Aby zamaskować jak bardzo mnie to boli bo tak bardzo go kocham.
- To wszystko moja wina... - szeptałam. - to ja go... odstraszyłam. Narobiłam sobie nadzieje, że może... Chociaż wiedziałam, że to niemożliwe bo ja nie jestem dla niego zbyt dobra.
To była moja najdłuższa wypowiedź w tym miesiącu. Brawo Magda. I to jeszcze o Nim. Niestety, myśląc o nim moje serce krwawiło potokiem krwi.
- Och... - Ami przytuliła mnie - nie sądziłam, że wpadłaś aż tak głęboko. - powiedziała cicho.
- No okey, okey - powiedziałam wycierając mokre poliki - przypomniałaś sobie coś jeszcze o Tomku? - zmieniłam temat.
- Tak! - odpowiedziała z szerokim uśmiechem. - nie wiesz jakie to niesamowite bo podobno znamy się tyle lat i wiem, że łączy nas jakaś więź ale ja poznaje go od nowa. Zakochuję się od nowa. - powiedziała z charakterystycznym dla niej rozmarzeniem.
- To super - odpowiedziałam z czymś na kształt uśmiechu.
Ami gadała coś jeszcze do mnie ale ja i tak już jej nie słuchałam. Zamknęłam oczy. Amelka pomyślała że śpię więc wyszła z pokoju. A ja zostałam sam na sam ze swoimi myślami i uczuciami. Stałam się kłębkiem bólu i rozpaczy. Głupia, nie potrafiłam zapanować nad uczuciem, które wciąż żywiłam do Eryka. On ciągle był w moim sercu i nie zamierzał go opuścić. W końcu naprawdę zasnęłam z jakąś nędzną nadzieją, że jeszcze się spotkamy. Nie wiem skąd się wzięła ale trzymałam się jej kurczowo ponieważ chyba była moją ostatnią deską ratunku.
*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*
:) mam nadziej, że podoba się następny rozdział. Zapraszam do szczerego komentowania :] ❤✌
Bye
Świetny ^,^
OdpowiedzUsuńRewelacyjny, czekam na następne rozdziały i mam nadzieje że między nimi się wszystko ułoży. ;))
OdpowiedzUsuńSuperr rozdzial :*
OdpowiedzUsuńMeega *.* <3
OdpowiedzUsuńŚwietny. *.* Następny proszę! :*
OdpowiedzUsuńOooooo :D Cudowne! :)
OdpowiedzUsuńDługie - dlatego bardzo dobre :P
Pisz dalej :D Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału :)
Chce następny,byle by było coś z tym chłopakiem haha wtedy jest więcej emocji :D Masz dar do pisania <3 lofffki
OdpowiedzUsuńKocham♥♥♥♥♥♥
OdpowiedzUsuń