wtorek, 7 kwietnia 2015

Rozdział 7 ❤

Stałam tam i ciągle patrzyłam w jego piękne oczy. Co ja robię? Byliśmy z dwóch różnych światów. On bogaty, piękny, elegancki. Ja... Ja byłam inna. Ale teraz, w tym momencie, to wszystko się nie liczyło. Liczyły się tylko te oczy wpatrzone we mnie.
- Zrobiło się zimno. Chodźmy do domu. - szepnął.
Nie protestowałam. Rzeczywiście zerwał się zimny wiatr. W lesie nie było tego tak czuć ale byłam ubrana tylko w bluzkę z krótkim rękawem. Szliśmy dróżką w stronę domku w którym, jak się okazało, mieszkał Eryk. Na zewnątrz dom wydawał się tradycyjny ale w środku był bardzo nowoczesny.
- Mój tata jest architektem. - powiedział Eryk. Widocznie na mojej twarzy musiało malować się zdziwienie.
- Aha. A gdzie są twoi rodzice? - zapytałam.
- Mój tata ciągle jest na różnych spotkaniach biznesowych. Bardzo rzadko się widujemy dlatego często przyjeżdża do mnie babcia. - odpowiedział - mieszkam tu od niedawna. Większość życia mieszkałem we Francji.
Zaniemówiłam. No proszę. Czyli on cały czas myślał po francusku.
- Aha.
Brawo, Magda. Stać cię tylko na "aha".
Usiadłam na kanapie w kwiecisty wzór. Eryk poszedł zrobić gorącą czekoladę. Myślałam o Ami. Jestem głupia. Jak mogłam ją teraz zostawić. Ale nie mogłam już tam wytrzymać. To wszystko mnie przerażało. Postanowiłam zadzwonić do babci. Jak przystało na nowoczesną kobietę, miała swój telefon komórkowy. Po kilku sygnałach odebrała.
- Cześć, babciu. I jak Ami?
- Dobrze. Jest już po operacji. Lekarz powiedział, że jej stan z godziny na godzinę poprawia się.
Dobry Boże, jak mam ci dziękować?
- To wspaniale.
- Tak bardzo się cieszę. Nawet zdołałam namówić Tomka, żeby pojechał do domu. Był wykończony.
-Bardzo dobrze zrobiłaś.
- Muszę porozmawiać z lekarzem.
- Dobrze. Do zobaczenia.
I rozłączyła się. Była w lepszym humorze.
Do salonu wszedł Eryk z kubkami w dłoniach.
-Dziękuję.
Wzięłam łyk. Napój był pyszny. Długo rozmawiałam z Erykiem. Tak naprawdę słabo go znałam. Przecież spałam z nim a nawet nie wiedziałam jaki jest jego ulubiony kolor. Czas szybko zleciał. Siedzieliśmy w ciszy. Przyglądałam się jak ogień wesoło tańczy w kominku. W moim dawnym domu też był kominek. Uwielbiałam siedzieć przy nim i rozmyślać.
- Kocham Cię.
W tym momencie wylałam na siebie pół kubka gorącej czekolady. Bo Eryk tego nie powiedział. On to pomyślał. I tak dziwnie na mnie popatrzył
- Gdzie jest łazienka? - zapytałam trochę, zdenerwowana.
Eryk zaprowadził mnie pod drzwi łazienki.
- Zaraz przyniosę ci jakąś koszulkę. - powiedział zmieszany.
Szybko zdjęłam z siebie mokrą koszulkę i zamoczyłam w wannie. Miałam nadzieję, że da się ją uratować. Drzwi od łazienki lekko się uchyliły i Eryk wrzucił zieloną koszulkę. Dobrze, że nie zauważył jak się czerwienie. Co za kompromitacja. Koszulka była troche za duża ale nie była taka zła. I pachniała Erykiem. Przejrzałam się w lustrze. Wyszłam z łazienki trochę zawstydzona.
- Ślicznie wyglądasz. Powinnaś częściej nosić moje ubrania. - powiedział Eryk, szeroko się uśmiechając.
- Bardzo zabawne. - odparłam i usiadłam na kwiecistym fotelu.
- Może chcesz jeszcze czekolady?
- Nie, nie trzeba. - odpowiedziałam.
I nagle zdałam sobie sprawę, że gdy się o to pytał, nie poruszał ustami. To była jego myśl. Myślałam, że to już kres kompromitacji. A tu niespodzianka, bo moja kompromitacja chyba nie ma końca.
- A więc jednak. Czytasz w moich myślach. - spojrzał się na mnie pytająco.
A ja spuściłam głowę. To była wystarczającą odpowiedź. Bałam się jak on zareaguje.
- Już wcześniej to podejrzewałem. Te twoje niespodziewane zmiany nastroju. - popatrzyłam na niego ze strachem w oczach.
A niby skąd on o tym wie?
- Widzisz... Może wyda ci się to dziwne ale ja tez mam dar. Tylko, że je nie czytam w myślach ale w uczuciach.
Nie wierzę.
- Jak to możliwe...?
- Tak samo możliwe jak twoje czytanie w myślach. - odpowiedział. - wiem co w danej chwili czujesz. Tak samo jak ty wiesz, co w danej chwili myślę.
Uśmiechnął się lekko a ja odwzajemniłam uśmiech. Bo myślałam, że tylko ja jestem takim wybrykiem natury. A nawet jeśli istnieli jeszcze inni ludzie podobni do mnie to nie wierzyłam, że kiedykolwiek jakiegoś spotkam.




*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*
Hej :3 wiem, że nudny jest ten rozdział ale nie mam dzisiaj weny. ;/
KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ ❤😊

6 komentarzy: