Nagle ktoś mnie objął. Przerażona spojrzałam na Eryka.
- Łapy precz - powiedziałam zdenerwowana.
- Spokojnie. Myślałem, że chcesz skoczyć. - powiedział i uśmiechnął się.
- Tak. Gdy tylko cię zobaczę, chce skakać przez okno.
Widziałam, że bawi go cała ta sytuacja ale po moich ostatnich slowach był trochę zaskoczony. Nie chciałam dłużej prowadzić tej bezsensownej rozmowy więc zeszłam z parapetu i skierowałam się w stronę Oli. Rozmawiała z jakimś chlopakiem.
- Damian, poznaj moją nową koleżankę Magdę. Magda to mój chłopak Damian. - powiedziała Ola.
Damian... Nigdy nie podobało mi się to imię. Chlopak Oli był ubrany na czarno i nosił ciężkie, wysokie buty. Miał takie chłodne spojrzenie.
- Cześć - przywitałam się.
- Hej.
Ola niewątpliwie była w nim zakochana. Patrzyła na niego z takim uwielbieniem. Zastanawiałam się jak taka drobna, przyjacielska dziewczyna może być z kimś takim jak on. Nie znałam go i nie miałam prawa go oceniać. Ale jakoś nie pasowali do siebie. Nie chciałam nic mówić ale ewidentnie Damian nie kochał Oli. Nawet człowiek bez daru czytania w myślach to widział. Gdy tylko koło nas przechodziła jakaś "super laska" jego myśli skupiały się na niej.
Po lekcjach spotkałam się przed szkołą z Ami.
- I jak tam w twojej nowej klasie? - spytała uśmiechnięta.
- W miarę dobrze. Poznałam kilku fajnych ludzi. - i kilku nie fajnych, pomyslałam - a jak u ciebie?
- Świetnie. Poznałam takiego fajnego... - zaczęła opowiadać.
Ami zawsze była bardzo przebojowa i otwarta. Z nas dwóch to zawsze ja byłam ta nieśmiała. Ale ja pierwsza poznaję się na ludziach. Zazwyczaj pod skórą są bezwzględnymi potworami gotowymi pożreć gdy tylko stanie się im na drodze. Oczywiście nie wszyscy tacy są. Gdy jechałyśmy autobusem Ami cały czas gadała a ja byłam zatopiona w myślach. Nagle zauważyłam jadący z zabójczą prędkością czerwony samochód. Nienawidziłam ludzi którzy jeździli szybko autami tylko zeby się popisać. Moją mame potrącił pijany, bogaty nastolatek, który wypił o jedno piwo za dużo. Wspominając te straszne wydarzenia łza spłynęła po moim policzku. Ami zauważyła to. Od razu się domyśliła co jest powodem mojego smutku. Przytulone do siebie dojechałyśmy do domu. Wieczorem do Ami przyszła jej sympatia. Był to Tomek, lider szkolnej drużyny koszykarskiej. Jak przystało na sportowca, był dobrze zbudowany i wysoki. On i moja siostra znali się od zawsze. Był naszym sąsiadem więc czesto sie spotykali. Tomek jest dla mnie jak brat. Między nami nigdy nic nie było. Dla mnie to było jasne że on i Ami są dla siebie stworzeni. Ja nigdy nie miałam chłopaka i nie jestem smutna z tego powodu. Zawsze kochałam muzykę. Umiem grać na skrzypcach i na gitarze. Dla mnie to nie tylko hobby ale równiż rodzaj terapii. Gdy mam doła lub w mojej głowie krążą niespokojne, nieznajome mysli gram i to mnie uspokaja. Po kolacji która, upłynęła w wesołej atmosferze wzięłam prysznic i położyłam się do łóżka. Próbowałam zasnąć ale dręczyła mnie myśl, dlaczego Eryk pomyślał że chce skoczyć przez okno z trzeciego piętra. Odpowiedź była prosta. Uznał mnie za wariatkę a później chciał mnie zdenerwować. Mimo to nie mogłam przestać mysleć o dzisiejszym dniu.
*. *. *. *. *. *. *. *. *. *. *. *
I jest już trzeci rozdział ;). Jest troche nudny ale nie mam weny :/ bardzo proszę o komentarze :*
Zajebisty! ( ̄︶ ̄)
OdpowiedzUsuńDzięki :*
UsuńMoże być 7/10 :) Czekam na kolejny :)
OdpowiedzUsuńŚwietny
OdpowiedzUsuńGenialny <3
OdpowiedzUsuń