czwartek, 30 kwietnia 2015

Rozdział 14 ^•^

Obudziłam się gdy tylko pierwsze, nieśmiałe promyki słońca wkradały się do mojego pokoju. Leżałam i obserwowałam jak tańczą na różnokolorowym dywanie. Takie wolne i beztroskie. Tak bardzo chciałabym zamienić się w taki promyk. Lekki, piękny i wolny, umierający po każdym zachodzie słońca i rodzący się na nowo po jego wschodzie. A tu proszę... Dostałam nędzne ciało człowieka. Z głębokim westchnięciem wstałam z łóżka. Ed i Ola zaprosili mnie dzisiaj do kina ale nie wiedziałam czy zgodzić się czy nie. Ami miała rację. Nie powinnam rozpamiętywać tego Kogoś. Powinnam żyć własnym życiem. Zapomnieć. Ale co jeśli on już mimowolnie stał się częścią mojego życia? Stał się fundamentem dzięki któremu jeszcze się nie rozpadłam? Co teraz mam zrobić? Jak zapomnieć i żyć dalej bez połowy serca? No cóż chyba nigdy nie poznam odpowiedzi na te pytania. Podeszłam do mojej starej, drewnianej szafy i wybrałam żółtą, zwiewną sukienkę. Ami ostatnio mi ją kupiła mówiąc
- Musisz pokazać troche ciała a nie tylko te spodnie i spodnie. A po drugie żółty to taki optymistyczny kolor i ładnie ci w nim.
No tak, tak jasne. Osobiście uważałam, że wyglądam okropnie w tym kolorze a moje nogi... Hmm... No cóż, nie mogły równać się z nogami Ami lub Oli. Ubrałam ją tylko dla świętego spokoju. Wyszłam z pokoju i szybko zbiegłam do kuchni. W błyskawicznym tempie przygotowałam sobie płatki. Nie miałam dzisiaj ochoty na pogawędki z Ami albo z bardzo spostrzegawczą babcią. Oczywiście gdy tylko skończyłam jeść i cieszyłam się, że nikogo nie spotkałam w kuchni w drzwiach pojawiła się moja siostra.
- Ooo widzę, że w końcu zmądrzałaś i założyłaś tą sukienkę.
W odpowiedzi wzruszyłam tylko ramionami.
- No co nie podoba ci się? - ciągnęła - wyglądasz pięknie! Musisz iść gdzieś na miasto. Założę się, że wszyscy będą się za tobą oglądać - powiedziała z szerokim uśmiechem.
Prychnęłam.
- Odsuń się. - powiedziałam.
- O nie, nie. - odparła zasłaniając mi przejście. - Magdo, porozmawiaj ze mną - ach ten surowy ton. Przerażające.
- Nie jesteś moją matką.
- Może i nie, ale jestem twoją siostrą. Podobno Edzio i Ola zaprosili cię do kina.
- I co z tego? - zapytałam bez entuzjazmu.
- No tak. Oczywiście się wybierasz. - stwierdziła mrużąc oczy.
- Oczywiście. - odpowiedziałam z irytacją.
- No to super. - powiedziała udając, że nie słyszy mojego sarkazmu - ja i Tomek się do was przyłączymy.
- Ooo ekstra.
Na co by się tu nagle rozchorować?
- No to do zobaczenia o 18.00 - powiedziała i już miała wychodzić gdy nagle zatrzymała się.
- Słuchaj... Mam taki pomysł. Może wybrałabyś się się do Francji?
I już jej nie było.
W sumie już dawno ten pomysł chodził mi po głowie. Ale przecież to nierealne. Po pierwsze nie mam pieniędzy a po drugie... On chyba tego nie chce. Nie chce mnie. Ale z drugiej strony byłoby mi łatwiej gdybym miała całkowitą pewność. Gdybym ostatni raz go zobaczyła... Reszta dnia upłynęła mi zwyczajnie czyli bardzo nudno i monotonnie. Postanowiłam jednak iść do tego kina. Może jednak nie będzie tak źle?
A jednak było.
Z początku nie było tak źle. Szliśmy, śmiejąc się i żartując. Nie wiedzieliśmy co wybrać. Poszliśmy jednak na jakąś idiotyczną komedie romantyczną. Wiecznie zdrada, rozstanie, zdrada, rozstanie i może w międzyczasie jakieś morderstwo. Wszędzie pary obściskujące się. Czułam się jak kretynka. Zaraz po filmie wymigałam się i szybko wróciłam do domu. Gdy tylko położyłam się na łóżku marzyłam by moja głowa nie zajmowała się już przyziemnymi sprawami ani obleśnymi myślami ludzi z sali kinowej. Gdy już prawie usypiałam, usłyszałam ciche pukanie.
- Proszz - powiedziałam chowając głowę w poduszkę. Bardzo dobrze wiedziałam kto to.
- Hej, jak bawiłaś się w kinie? - zapytał Edward siadając na krześle obok łóżka.
- Bardzo dobrze znasz odpowiedź.
- No tak. Ale przyszedłem tu w innej sprawie.
Niestety bardzo dobrze wiedziałam o co mu chodzi.
- Ami mi powiedziała, że wybierasz się do Francji i potrzebujesz jakiegoś tłumacza czy coś... - powiedział uśmiechając się.
Postanowiłam udawać rozgadaną nastolatkę podekscytowaną przygodą swojego życia.
- Och tak. Od dawna o tym marzę i miałam się zapytać czy byś ze mną tam nie pojechał. Tylko ostatnio tak jakoś nie był okazji. - powiedziałam słodkim głosikiem.
- Dobra, Magda, nie rób głupich scen. Pytam się na poważnie. Chętnie tam z tobą pojadę i trochę mu nagadam - widząc mój wyraz twarzy nie dokończył - a o pieniądze się nie martw. Coś się wymyśli.
Już miałam mu odpowiedzieć coś w stylu "daj mi spokój, nie mam siły" ale w sumie to przecież co mi szkodzi. Zawsze marzyłam by wyjechać do pięknej Francji.
- Okej. No to widzimy się za kilka miesięcy w samolocie. Cel: Francja. - powiedziałam siadając na łóżku.
- Okej. Założę się, że wymiękniesz i prędzej czy później zrezygnujesz. - powiedział a w jego oczach błysnęło rozbawienie.
- Okej. - odparłam wyciągając rękę w jego stronę.
- Okej.
O nie. Chyba naprawdę stanę się rozgadaną nastolatką, ekscytującą się byle czym.


*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*
Hyh. Mam nadzieję, że się podoba. :) zapraszam do komentowania bo to bardzo motywuję do dalszej pracy ❤
bye ;*

4 komentarze:

  1. Och jaki fajny ciekawe co się wydarzy we francji ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. czekam na dalszy rozdział ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jest cudowny. Nie mogę się nim nacieszyć! *.*

    OdpowiedzUsuń
  4. Zapowiada się ciekawie :)
    Oby tak dalej :))

    OdpowiedzUsuń