wtorek, 14 kwietnia 2015

Rozdział 10 ❤

Długo jeszcze siedziałam w sali przy Ami. Byłam taka szczęśliwa, że w końcu się wybudziła. Nadal była słaba ale ważne, że żyła. I to było dla mnie najważniejsze. Może byłam samolubna bo siedziałam obok niej. Szczęśliwa. A Tomek... Powinnam mu pomóc, pocieszyć. Przecież nie mogła zapomnieć, że go kocha. Nagle poczułam na sobie czyjś wzrok. Odwróciłam się. Zobaczyłam Eryka z lekkim uśmiecham. Był ubrany w ciemne spodnie i zielony T-shirt.
- Idziesz? - pomyślał.
Nie wiedziałam co zrobić.
- Już idź do niego. Nie ucieknę. - powiedziała cicho.
Zdziwiły mnie te słowa bo myślałam, że Amelka śpi. W sumie miała racje. Jak miałaby uciec podłączona do setki kabelków? Uśmiechnęła się do mnie i zamknęła oczy. Wstałam i podeszłam do Eryka. Wyszliśmy ze szpitala. Opowiedziałam mu o tym co zdarzyło się w szpitalu. Byłam taka szczęśliwa przy nim. Był jedną z nielicznych osób w moim życiu, które naprawdę mnie rozumiały. Długo jeszcze chodziliśmy po mieście i rozmawialiśmy. Gdy doszliśmy do tematu moich rodziców, po moim policzku spłynęła samotna łza.
- Heej. - szepnął - nie płacz.
Uśmiechnął się, ukazując urocze dołeczki. Popatrzyłam na niego i po prostu nie mogąc się oprzeć, pocałowałam go. A on mnie. Cała jego osoba działała na mnie tak niezwykle kojąco.
- Muszę już iść do domu - powiedziałam niechętnie odrywając się od niego.
- Odprowadzę cię. Jeszcze ktoś cię napadnie. - odpowiedział.
- Jak ze mną pójdziesz to nic się nie zmieni.
- Bardzo śmieszne. - odparł, marszczą nos.
Dalszą drogę do domu spędziliśmy żartując i śmiejąc się. Dawno nie byłam w takim humorze. Coś jednak jest w nim. (Boże, od kiedy myślę tak o chłopaku?) Doszliśmy do bramy mojego domu.
- Widzisz? Nikt cię nie napadł. - powiedział przyciągając mnie do siebie.
Uśmiechnęłam się. Za kogo on się uważa?
- Tylko dlatego, że kiedyś trenowałam karate.
- Nie napadli cię tylko dlatego, że każdy w mieście wie, że ze mną się nie zadziera.
-No tak. Jasne. - odpowiedziałam i wyrwałam się z jego objęć.
- Nie tak prędko - powiedział łapiąc mnie za rękę. - a gdzie "dziękuję"?
- Niby za co?
- Za ochronę. - odpowiedział i znowu chciał mnie pocałować ale zasłoniłam ręką jego usta.
- O nie, nie. - powiedziałam a on zrobił smutną minę.
- No dobrze - powiedziałam i krótko pocałowałam go w usta po czym szybko podbiegłam pod drzwi.
- Kiedyś mi to wynagrodzisz! - krzyknął gdy już odchodził.
- Chciałbyś - powiedziałam pod nosem.
Gdy weszłam do domu, od razu zaczęło się przesłuchanie. Babcia jak to babcia była bardzo ciekawska. Po kolacji położyłam się i po paru chwilach byłam już w krainie snów.
Następnego dnia od rana siedziałam u Amelii. Około 12.00 zabrali ją na szereg badań. Skierowałam się w stronę domu. Ami powiedziała, że Tomek jeszcze kilka razy ją odwiedzał ale ona go nie pamiętała. Lekarz powiedział mi, że jeśli moja siostra wróci do normalnego trybu życia możliwe, że wróci jej pamięć. Wiedziałam, że Tomek się nie podda ale bałam się, że ona nie przypomni sobie tego co do niego czuje. Jeśli w ogóle można o tym zapomnieć... Po paru minutach doszłam do domu. Pod wielkim dębem przed naszym domem siedział Tomek.
- Hej - powiedziałam siadając naprzeciwko niego.
- Cześć - odpowiedział bez entuzjazmu.
- Jak się czujesz? - zapytałam ale po chwili zdałam sobie sprawę jak bezsensowne jest to pytanie. Spojrzał na mnie z rozbawieniem w oczach.
- Nie martw się o mnie Magda. Daję radę.
Taa jasne. Możesz sobie grać twardziela. Ja i tak ci nie wierzę.
- Zbyt długo cie znam, Tomaszu. - odpowiedziałam.
- A tak w ogóle to czy ty i Eryk to coś ten tegos ? - bardzo zdziwiło mnie to niespodziewane pytanie.
- Jesteśmy... Przyjaciółmi. - odpowiedziałam.
- Ale uważaj na niego. On nie jest z tej bajki. - powiedział trochę wrogo.
- Z jakiej bajki? O co ci chodzi? - zapytałam.
- O to, że on tobą manipuluje.
Bum. Bomba.
- Co za bzdura - odpowiedziałam chłodno.
- To nie jest bzdura. Lepiej się z nim nie zadawaj. - warknął.
- Nawet go nie znasz.
- Znam. - burknął pod nosem i już zmierzał w stronę furtki.
- Zaczekaj! Wytłumacz mi, co ci się w nim nie podoba? Nawet nie wiesz jak mi pomógł - powiedziałam zagradzając mu drogę.
- On na ciebie nie zasługuje.
- Że co? O co ci chodzi... - ale nie zdążyłam dokończyć. Krew buzowałam w mojej glowie ze zdenerwowania. A on znowu mnie pocałował. Tak zachłannie. Ten pocałunek wyrażał tysiąc emocji tylko nie tą najważniejszą. Miłość. Całował mnie tylko dlatego, że byłam do niej podobna. Ale nigdy nią nie będę.
- Przynio...
I znowu bum. Bomba.
Eryk przyszedł. I zobaczył. Upuścił. I odszedł. A ja wyrwałam się Tomkowi. I biegłam za nim. Za Erykiem. Za człowiekiem, którego tak bardzo kocham. Słyszałam jego myśli.
- Zostaw mnie.
Ale ja nie zwracałam na to uwagi i podbiegłam do niego. Złapałam go za rękę.
- Nie. - powiedziałam.
- Zostaw mnie. - widziałam w jego oczach ból. I żal.
- Proszę... - powiedziałam, topiąc się we łzach. Ale on już był daleko ode mnie. I ciałem, i duchem. Bum. Bum. Co chwilę w moim wnętrzu wybuchała bomba. Wróciłam do domu. Nie odpowiadając na pytania babci, poszłam do pokoju i położyłam się na łóżku. A miał mnie nie zostawić. Czułam, że stworzyłam w jego sercu głęboką ranę. Muszę to naprawić. Muszę uleczyć jego serce. Wracając wzięłam zeszyty, które dla mnie przyniósł. Długo wpatrywałam się w te piękne litery, stworzone przez jego dłoń.


*-*-*--*-*-**-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*
hy no i jest rozdział 10 ;) mam nadzieje, ze się podoba bo mi wydaje sie nudny :/ proszę o opinie w komentarzach :) ❤
Bye :*
7 komentarzy = następny rozdział 

10 komentarzy:

  1. Czekam z niecierpliwością co będzie się działo dalej :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo fajny rozdział, czekam na następny :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jezu... Cudowny...
    Dłuższe :D Super jest o tym Eryku i o niej :P Ogólnie całe super! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeej wspaniały chce następny *.*

    OdpowiedzUsuń
  5. Wspaniały rozdział jestem ciekawa co z Erykiem o.o

    OdpowiedzUsuń
  6. Prosze napisz następny już sie nie moge doczekac :o

    OdpowiedzUsuń
  7. OmG pisz następny !!!

    OdpowiedzUsuń