Tej nocy długo nie mogłam spać. Przecież tego dnia miało się tak dużo wydarzyć. Mieli wybudzać moją siostrę i wszystko może się zdarzyć. Może mieć jakieś powikłania, problemy z pamięcią. Co kilka godzin budziłam się i myślałam o tym, że pojadę do niej a ona nie będzie pamiętać, że ma siostrę i nie będzie mogła nigdy jej pokochać. Gdy pierwsze, nieśmiałe i dość nikłe promienie słońca wkradły się do mojego pokoju postanowiłam wstawać. I tak bym nie zasnęła. Stałam pod prysznicem dobre pół godziny. Wyobrażałam sobie, że jestem z moją siostrą na naszej tajemnej polance w lesie za domem. Że stoimy i mokniemy od letniej ulewy. Ale nie uciekamy do domu. Bo ciepły deszcz daje nam takie niesamowite uczucie wolności. I fantazjowałam tak pod prysznicem. Z tej cudownej krainy wyrwał mnie tak nienormalnie realny krzyk.
- Co ty tak długo robisz w łazience?! Myślisz, że sama jesteś w tym domu? A za wodę to płacą krasnoludki? W tej chwili wyłaź z łazienki!
Westchnęłam. Musiałam opuścić błogą i beztroską krainę w której właśnie przebywałam. Ubrałam się w przypadkowe ubrania, które zabrałam z szafy. Zjadłam z babcią posiłek. Jechałyśmy małym, niebieskim autkiem. Dziwiło mnie, jaką prędkość wyciska babcia. Naprawdę zadziwiające, że tej kobiecie nie zabrali jeszcze prawa jazdy. Widocznie ta niepozorna postura robi swoje. Niby malutka, słodka babcia dziergająca na drutach a tu prosz. Diabeł nie kobieta. Dojechałyśmy do szpitala. Weszłyśmy do tego znienawidzonego przeze mnie miejsca. Babcia rozmawiała krótko z lekarzem. Był mężczyzną w średnim wieku ale na jego głowie było widać pierwsze, siwe pasma włosów. Z całej jego postaci emanowało takie ciepło i spokój. Zaprowadził nas do sali gdzie leżała Ami. Usiadłam koło niej i obserwowałam te wszystkie znaczki na monitorze obok niej. Nic nie rozumiałam. Ten lekarz naprawdę musiał być mądrym człowiekiem. Trzymałam rękę Amelki. Po chwili zobaczyłam jak powoli otwiera oczy. Błądziła wzrokiem po sali, nie rozumiejąc co się stało ale później musiała sobie wszystko przypomnieć bo jej oczy zaszły mgłą.
- Ami... - powiedziałam cicho ściskając jej rękę. Odwzajemniła lekko uścisk.
Delikatnie przytuliłam ją. Była niczym porcelanowa lalka, która w każdej chwili może rozsypać się na kawałki.
- Kocham cię. - szepnęła.
- Ja ciebie też.
Po moim policzku spłynęła łza. Ale nie taka łza jaka gościła w moim oku ostatnimi czasy. To była upragniona łza szczęścia. Teraz Ami witała się z babcią. Teraz mimo wypadku znowu zaczęła zachowywać się normalnie, jakby nigdy to się nie wydarzyło.
- Magda jak ty się ubrałaś? I czy ty nic nie jadłaś? Uważaj bo będziesz chudsza ode mnie. - gadała z uśmieszkiem. Fakt, ostatnio sporo schudłam ale w porównaniu z nią...
Nagle do sali wpadł Tomek. Widać, że był zestresowany ale gdy zobaczył Ami od razu uśmiechnął się w ten uroczy sposób. Podszedł do niej i chciał dotknąć jej ręki ale ona ją odsunęła. Czyżby...?
- Hej piękna - powiedział cicho.
- Hej... - odparła.
Spojrzała na mnie pytająco.
- My się znamy...? - zapytała cicho Tomka.
Widać, że bardzo zaskoczyło go to pytanie ale po chwili wszystko zrozumiał. Ona go nie pamiętała.
- Jestem twoim chłopakiem. Od czterech lat. - powiedział. Słyszałam jego krzyk w głowie. A w oczach rozpacz. Ami była lekko zdziwiona i zmieszana. Wiedziałam, że Tomek zaraz wybiegnie i będzie krzyczał na lekarza. I tak też się stało.
- Przecież wszystko miało być dobrze! Dlaczego ona mnie nie pamięta?! - krzyczał.
- Mózg jest bardzo nieprzewidywalny. Nie potrafimy zagwarantować, że wszystko będzie... - ale nie dokończył bo Tomek wybiegł. Wiem, że Amelka czuła się winna. Ale to przecież nie jej wina ani lekarza. W końcu "mózg jest bardzo nieprzewidywalny". Czasami zastanawiam się nad tym. Jak on nad nami panuje. Ale byłam pewna, że nie panował nad sobą gdy tylko moje oczy spostrzegły Eryka.
*-*-*-*-*-*-*-*-*
uff obiecałam że będzie i jest :D mam nadzieję że komuś się to podoba bo ja mam wrażenie ze nikt tego nie czyta... Więc bardzo proszę o opinie bo jeśli nikt tego nie czyta to nie widzę sensu w pisaniu tego bloga dalej. ;/
❤
pisz tego bloga jak najbardziej ja uwielbiam czytać twoje opowiadanie, coś fantastycznego :)
OdpowiedzUsuńTylko na twoim miejscu bym na asku po znajomych rozsyłala tego bloga :) Bo warto go czytać :)
Pisz dalej tego bloga. Warto! :) Jest na prawdę cudowny.
OdpowiedzUsuńPisz, pisz :P Masz talent dziewczyno :)
OdpowiedzUsuńSuper : )
Pisz jest świetny
OdpowiedzUsuńPisz dalej te opowiadania, bardzo mi się podobają, codziennie sprawdzam czy nie pojawił się nowy rozdział. :) Jeśli chcesz to mogę też go udostępnić na moim asku, może choć parę osób zajrzy.
OdpowiedzUsuńMożesz udostępnić ;) cieszę się, że ci się podobają ✌
UsuńŚwietny♡
OdpowiedzUsuń